JUST KO

5 rzeczy, o których chcę pamiętać w trumnie

1. Moi ludzie
Zastanawiam się nad tym, jaki jest algorytm łączenia ludzi. Jak to się dzieje, że spotykamy akurat tych ludzi, rozmawiamy z nimi i już wiemy, że to jest to, ta dusza, ten człowiek. Albo w drugą stronę – patrzysz na kogoś i już wiesz, że z nim nigdy nic.
Mnie życie obdarzyło wieloma kopniakami, ale jeśli karma wraca, to moja wraca w postaci ludzi. Regularnie dostaję prezent w postaci kolejnego, fantastycznego ludzika, który pojawia się znikąd i zostaje. I do tego, aby został, czasem wystarcza przypadkowe spotkanie, kilka krótkich rozmów, parę żartów, po których oboje płaczecie ze śmiechu.
Ostatnio moja gromada lekko się zmieniła. Ci, którzy byli najbliżej przez ostatnie kilka lat, mają swoje życie, swoje priorytety, które już nie są wspólne z moimi. Oddaliliśmy się. Za to dwie cholernie ważne osoby, które kiedyś tam były zmuszone do odcięcia pępowiny znów są obok, i chociaż nie jest to kontakt intensywny, to są, widujemy się. Działa.
I od kilku miesięcy jest ta bardzo ważna grupa: ci najbliżsi. Banda zróżnicowana, każdy z innego świata, każdy z innym stażem znajomości. To ci, którzy odbiorą telefon w środku nocy, pomogą, opierdolą, pocieszą, przytulą. Taka gromadka Aniołów Stróżów, którzy czuwają, idą obok i podtrzymują, kiedy się potykasz, i skaczą z tobą na trampolinie, kiedy jest radość. To jest taka ekipa, z którą mogłabym stworzyć komunę, wioskę, w której będziemy chodzić we własnoręcznie uszytych koszulach i żywić się tym, co sami złowimy lub wyhodujemy. I wiecznie mi ich mało.
2. Taniec
Bo to dzięki niemu poznałam świat sceny, wielkich kurtyn i zakurzonej garderoby. Przysporzył mi wiele blizn i kontuzji, łez i bólu. I dumy, kiedy miałam solówkę w Teatrze Wielkim. I wstydu, kiedy wyłożyłam się w mazurze w Sali Kongresowej. I radości, i tremy i całej tej mieszanki emocji. Próby, wyjazdy, zgrupowania, potworne zakwasy, walka z własnym ciałem,  pewnością siebie. Turnieje tańca. Wielkie sceny teatralne i występu na dożynkach. Znienawidzeni partnerzy i ci ulubieni. Grube kostiumy, mocne makijaże, wianki wpijające się w czoło niczym korona cierniowa. Największa przygoda mojego życia.
3. Góry
Okupione potem i przekleństwami podejścia. Wielogodzinne zejścia. Ciężkie plecaki z przytroczonym namiotem, butami i puszkami piwa. Obolałe plecy, spalone słońcem ramiona, podrapane jeżynami łydki i wszędobylskie błoto. Strach na łańcuchach w Tatrach i zachwyty nad widokiem z Tarnicy. Nałóg, który wciąż każe Ci iść dalej, wyżej, częściej. Bo “tam na dole zostaje wszystko to, co Cię męczy. Patrząc z góry wokoło świat wydaje się lepszy”.
4.  Podróże
Grecja, Francja, Rumunia, Turcja, Macedonia, Serbia, Albania, Szwecja, Holandia, Hiszpania, Chorwacja, Rosja, Litwa, Ukraina, Białoruś, Łotwa, Austria, Szwajcaria… Długo by wymieniać i opisywać. Z każdej podróży jest we mnie coś, co będzie już zawsze. Rumuńskie babanu, serbski tatuaż, holenderskie rowery, litewskie ceppeliny, grecki pojeb, ukraiński film… Garście wspomnień niby drobnych, a tworzących cudowną mozaikę.
5. Marzenia
Skok ze spadochronem, podróż do Nowej Zelandii, usłyszenie hałasu Niagary, zjedzenie robali na azjatyckiej ulicy, własna książka, dziecko mojego dziecka, wielki tatuaż na biodrze, spotkanie z Natalie Portman, dom z ogródkiem.
I koniecznie w tej kolejności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.