PODRÓŻE

Chińczyki trzymają się mocno.

Drzwi metra rozsuwają się powoli. Na peronie trwają już pierwsze przepychanki – trzeba wejść szybko, być pierwszym, może uda się upolować wolne miejsce. Jest! Zwalnia się, wstaje jakiś facet. Szybkie machnięcie torbą, ale ląduje ona na siedzeniu w tym samym czasie, co pośladek innej kobiety. Kłótnia, pyskówka. W końcu jedna się poddaje i z triumfem siada. Przepychanki, potrącanie się jest tu na porządku dziennym i nie licz na przeprosiny, kiedy ktoś na Ciebie wpadnie.
Metro to świetny moment na obcinanie paznokci. Poza tym na kciuku i małym palcu, te mężczyźni z dumą hodują. Dźwięk obcinacza mierzi, paznokcie jak szalone strzelają po całym wagonie. Ci bardziej kulturalni Chińczycy odkładają je na kolana i zabierają ze sobą.

Spędziliśmy z eN w Chinach dwa tygodnie. Dużo, mało – nie nam oceniać. Według nas dość, by stwierdzić, że co nieco o tym kraju wiemy. Zgodnie przyznaliśmy, że to piękny kraj, w którym ciężko byłoby nam się odnaleźć, bo ludzie mają tu zgoła inne wartości, odruchy i zwyczaje, dla nas bardzo męczące. Ten tekst jest subiektywny. Bardzo subiektywny.

Tu trzeba być głośnym. Trzeba krzyczeć do telefonu i do osoby, która stoi tuż obok. Pracując w sklepie, trzeba mieć megafon i na całą ulicę zachwalać swoje produkty. Nawet żebrząc trzeba być usłyszanym, zwrócić uwagę na brak kończyn radiem grającym chińskie szlagiery. Trzeba głośno trąbić klaksonem, zawsze i wszędzie.
Będąc pieszym jesteś nikim. Nie masz pierwszeństwa ani na pasach ani na chodniku. Przecież na chodniku jest mnóstwo miejsca również dla rowerów, skuterów i riksz. Oni są więksi, więc uważaj i nie wchodź im w drogę. Chwila nieuwagi i poczujesz kierownicę na swoim biodrze. Zaboli.

Żółte zęby są fajne. Ładne. Nie można o nie dbać, zwłaszcza mieszkając w mniejszych miastach i wioskach. Co jakiś czas nozdrza drażni więc obrzydliwy, słodko mdły odór nie mytych zębów, który przeprawia o mdłości.
Charczą, prychają, bekają i plują pod siebie. Ciągle na kogoś wpadają, szturchają i depczą i wbijają łokcie w żebra.

Komunizm żyje i ma się dobrze. Każdy ma pracę – na jednej stacji metra pracuje kilka osób: minimum dwie prześwietlają bagaże na wejściu. Potem kilka w kasach i informacji. Kilka pilnuje porządku na ruchomych schodach i na peronie. Wszyscy w mundurach, bo mundur to oznaka władzy, a tylko ta jest tu w stanie zapełnić porządek. Zakazy i nakazy zapewniają tu normalne funkcjonowanie, bez nich Chińczycy szaleliby jak szarańcza.
Są bardzo życzliwi. Kiedy widzą białego, który z rezygnacją studiuje rozkład jazdy zatłoczonego autobusu zastanawiając się, gdzie wysiąść, pomogą. Na migi pokażą, że to jeszcze nie tu. Zaprowadzą do kasy. Za pomocą tłumacza w telefonie usilnie będą chcieli pomóc.

Dla mieszkańców małych miast i wiosek biały człowiek jest atrakcją. Jesteśmy tacy dziwni – jesteśmy wysocy, mamy białe włosy i jasne, duże oczy. I takie wystające nosy. I rosną nam włosy na nogach i rękach. Wspaniale reagowały na nas dzieci. Potrafiły zatrzymać się zdziwione i z olbrzymią ciekawością gapić się na nas wielkimi oczami, by po chwili uśmiechnąć się i uciec do mamy. Mamo, tam są kosmici!
Jeden szkrab popłakał się na nasz widok.

Biały turysta jest bogaty. Skoro stać go na podróżowanie, stać go na wszystko, więc można bezczelnie zawyżać ceny. Coca-cola kosztuje wszędzie 4 juany? Powiem, że u mnie 20, może zapłaci. A jak nie, to sprzedam za 6. Oblegane przez turystów bazary to smiech na sali. Wszędzie podróby, za to ceny kosmiczne. Bluza dresowa za 280… euro. Koszula, którą eN kupił za 180 juanów, ma ich na metce 740. Turystę trzeba też nachalnie nagabywać, co z tego, że po chińsku. Przecież rozumie, że chce mu się coś sprzedać i na pewno to kupi.

Chińczycy dbają tylko o siebie i swoje wygody. Żyją tak, aby było im jak najłatwiej. Dziecko chce siku? Zdejmuje mu się majtki i wysadza na chodniku. Co z tego, że 300 metrów dalej są toalety? Dziecko chce teraz. Zaszokowała nas rodzina, która siedziała na murku i coś jadła. Tu przy kałuży moczu swojego dziecka. Jeśli ktoś ma ochotę zapalić, to pali. W łazience, sklepie i przedziale w pociągu. Bo wolno, bo nikt nie zwróci uwagi.

Chiny są trudne. Chińczycy są męczący. Ale to wszystko jest w pakiecie z krajem o niezwykłej kulturze i historii. Chiny są niezwykłą przygodą pełną niecodziennych dla nas sytuacji i zachowań. Przeżyliśmy to. Jesteśmy dumni, że mogliśmy to przeżyć. I choć nie raz klęliśmy ze złości i bezsilności i krzywiliśmy się z obrzydzenia, to dziś nawet te nienajlepsze chwile są fantastycznym wspomnieniem. Bo prawdziwe życie nie jest słodkie i pachnące, a to co niezwykłe nie musi być piękne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *