JUST KO

Cząstki elementarne

Dziwna rozmowa z R. Jakoś tak nam się zeszło na damsko-męskie sprawy i padło:
– Tyle masz kumpli, tyle przyjaciół, a jesteś sama? Dlaczego?
A mi się ciśnie na usta cytat z pewnego klasyka: “Bo kurwa lubię. I chuj.”
Tak, lubię być sama. Zwłaszcza, że jestem typem kobiety, z którą się bywa, a nie jest. Nie ma nudy, stagnacji, ale nie ma też ustatkowania i chęci przerwania niezależnego, koczowniczego życia.
Nie, nie chcę jeszcze męża. Dzieci też jeszcze nie. To jest MÓJ czas, moje miejsce. Zarabiam tyle, że czuję się bezpiecznie i stać mnie na spontaniczne wybryki. Mieszkam sama i jest to moja twierdza, w której mogę się ukryć nikogo nie wpuszczać. Mama mówi, żem powsinoga, bo wciąż się szwędam wieczorami i w weekendy. Mam świetnych przyjaciół, tak, to z nimi się głównie włóczę. I nie chcę z tego rezygnować dla żadnego faceta, nie dziś. Mam takie życie, jakie chcę teraz mieć.
Tak, mam dziurę w sercu. Jak każdy, każdy ma dziurę w sercu po kimś. I ta dziura w sercu bardzo długo ma kształt tej jednej osoby, ktoś inny w nią po prostu nie pasuje. Ale ta dziura się zmienia. Zwęża i znika. I jak już taka zupełnie malutka, to wtedy nachodzi człowieka myśl, że może by tak coś… ktoś…
I w moim przypadku te oba powody wiszą na olbrzymiej szali w idealnej równowadze. Trzeba mi jakiegoś piórka, które przeważyłoby na którąś stronę. Wtedy, gdy to wszystko się zwali na amen, będzie można zacząć od nowa. Wtedy będę wiedziała, że nadszedł czas, by się wreszcie ogarnąć.
Ale nie, jeszcze nie teraz. Jeszcze kilka lat. Jeszcze chcę… pojechać do Nowej Zelandii, napisać książkę, zrobić kolejny tatuaż, iść na następne studia i nauczyć się nowego języka. A do tego piórko mi nie jest potrzebne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.