JUST KO

Czego nie wiedziałeś o Ko?

Staram się o dziecko.
Wymyślam wszystkie historie, które opisuję na facebooku.
Jestem nieszczęśliwa, bo nie mam męża.
Nie umiem poukładać sobie życia.
Mam staropanieńskie myślenie.
Przeleciałam większość chłopaków z Zespołu. A raczej oni mnie.
Jestem zakochana w moim przyjacielu.

I najważniejsze: dowiedziałam się o tym wszystkim od kogoś. Jak się okazało, w gronie najbliższych mi ludzi są tacy, którzy uwielbiają wprost dzielić się podobnymi rewelacjami z innymi. Dopóki takie ploty są nieszkodliwe, bawią. Lekko wkurzają. Ale kiedy mogą już zdrowo napsuć, zaszkodzić czemuś, co jest dla mnie cenne, wtedy pojawia się u mnie już nie tylko wkurw, ale i coś znacznie gorszego – brak zaufania.

Weźmy pod uwagę pierwszą rewelację. Fakt, że cały świat wie, że lubię dzieci, ale cudze, a na swoje totalnie nie jestem gotowa, chyba należy pominąć. Dobrze, że o tym iż jednak chcę je mieć właśnie teraz, dowiedziałam się najpierw ja i mogłam zadzwonić do N. z tą bombą i poinformować go o tym, że podobno planujemy dziecko. Chłopaka najpierw wryło, potem zaczął się śmiać i nie wierzył, po prostu nie wierzył, że ktoś był w stanie wymyślić podobną bzdurę. Nie chcę nawet myśleć o odwrotnym scenariuszu, kiedy to On pyta mnie, o co chodzi, bo podobno o tym rozpowiadam… i zastanawiać się, czy w jego głowie już pojawiają się myśli o wyrzucanych do kibla tabletkach, dziurawionych prezerwatywach itp.
Szkodliwość plotki w skali 1-10? Pewnie z 6.

Miłość do przyjaciela. Wiąże się w sumie z tym, kogo to ja nie miałam… No jacha, przecież jak dziewczyna fajnie dogaduje się z mężczyznami, to pewnie tylko dlatego, że z nimi sypia. A to, że mają podobne podejście do życia, poczucie humoru, wartości, lubią ze sobą gadać, ufają sobie, są dla siebie oparciem? Nieee, to przecież nie ma prawa istnieć. Pamiętam, jak po którymś z wspólnych wyjazdów do dziewczyny mojego kumpla dotarła wieść, że ja z nim tam podobno… i nie tylko z nim… Znów szczęście w nieszczęściu, że jak to dziewczyna usłyszała, to się puknęła w czoło i nawet przez chwilę nie uwierzyła. Ale gdyby trafiło na kogoś, kto zna mnie mniej?
Szkodliwość plotki w skali 1-10? Mocne 7.

Jestem starą panną, zakompleksioną i nieszczęśliwą. Nie wiem, co zrobić ze swoim życiem. Fak ju! Otóż, ja doskonale wiem, co z nim zrobić. I z kim to robić. Jestem szczęśliwa, bo mam rodzinę w komplecie, zajebistych przyjaciół, ustabilizowaną pozycję zawodową. Od jakiegoś czasu jestem zakochana z wzajemnością, co podbija poziom endorfin w moim organizmie o pierdyliard procent. Spędzam czas tak, jak chcę, bo i mam czas i pieniądze i towarzystwo na imprezy i wyjazdy. Tak, jestem lubiana prywatnie, ceniona zawodowo. Sianie defetyzmu, w którym jestem główną bohaterką, chyba jest więc wielką pomyłką lub sposobem na leczenie kompleksów.
Szkodliwość plotki w skali 1-10? 2. Może nawet jeden, bo nie należy się przejmować tymi, którzy obgadują nas za plecami. Są w tyle nie bez powodu.

Tak, w niektórych przypadkach znam autorów tych śmiałych tez. I ich imiona bardzo mnie zdziwiły, bo wydawało mi się, że się znamy, lubimy… I nagle trach! Okazuje się, że moja osoba jest dla nich świetną pożywką, rozrywką. Jeśli kiedyś to przeczytają, będą wiedzieć, że to o nich mowa. I że czuję się zawiedziona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.