JUST KO, LIFESTYLE

Droga w dorosłość

Kiedy byłam nastolatką i patrzyłam na 30letnich, poukładanych życiowo ludzi, wydawało mi się, że są tacy starzy! Byli dorośli, mieli pracę, rodzinę, dzieci. W pełni samodzielni, oderwani od rodziców i ich, tak bardzo mnie wkurzającej, opiekuńczości. Ubrani poważnie, spokojnie się zachowujący – skrótem, starzy ludzie, którym bliżej do emerytów niż młodzieży.

Dziś nie jestem już nastolatką. Mam 34 lata i pewność, że to dopiero początek mojej drogi w dorosłość.

Dopiero teraz widzę, jak pewne decyzje zaważyły na moim życiu. Dziś okazuje się, że wybrałam totalnie beznadziejne, nudne i nieprzydatne studia. Co mnie podkusiło, żeby iść na bałtystykę i zgłębiać tajniki gramatyki opisowej języka litewskiego? Przecież mogłam wybrać informatykę, marketing lub prawo! Wiem też, w jak niewłaściwych facetach się zakochiwałam. Właśnie, co ja widziałam w tym Stefanie? Zadufany w sobie egoista, olewał wszystko wokół, otaczał się ludźmi z zupełnie nie mojej bajki. I tak właściwie to dlaczego uczyłam się rosyjskiego zamiast angielskiego? I czemu tak źle mi było z rodzicami, przecież wyprowadzka i pójście “na swoje” wcale nie było taką sielanką, jaką być miało?

Te 15 lat temu myślałam, że bycie dorosłym jest takie super! I dopiero pomału, pomalutku docierało do mnie, że praca w Beverly Hills Video za 4 zł za godzinę lub składanie ciuchów w Espricie za złotych 6 wymaga mnóstwo siły i pokory. Rachunki same się nie płaciły, pranie samo nie robiło, zakupy nie lądowały gratis w lodówce. Dorosłość okazała się nie być wieczną imprezą i robieniem tego, na co ma się ochotę, lecz wręcz przeciwnie – trzeba karnie stawiać się o 8.00 do pracy, użerać z wymagającym szefem za marne grosze, pamiętać o opłatach (i mieć na nie odłożone).  Oczekiwania vs. rzeczywistość – 0:1.

Dziś nie jestem nastolatką. Mam 34 lata i “jako tako” ułożone życie. Wiem, co to jest odpowiedzialność, jak smakują konsekwencje, dlaczego trzeba myśleć, a nie działać pod wpływem impulsu. Wprowadzam coraz większy porządek w planowaniu dnia, układam każdą sferę swojego życia na nowo. Podejmuję trafne tym razem decyzje: uczę się angielskiego, nie angażuję się w związki z kolejnymi Stefanami, kończę inne, tym razem wartościowe studia. Nastolatki pewnie patrzą na mnie ze współczuciem, kiedy porannym autobusem tłukę się do pracy bez cienia uśmiechu, bo znów trzeba będzie podłubać w SAPie, zrobić raporty i rozpatrzyć kolejne reklamacje. Jestem w ich oczach starą, zmęczoną kobietę. Ja zaś patrzę na nich z pobłażaniem, bo to takie niedoświadczone, głupiutkie jeszcze stworzenia, które tak jak ja wtedy w młodości narobią kilka błędów.

Czy żałuję? Nie. Nie żałuję ani tej cholernej bałtystyki, ani Stefana, ani robienia z siebie debila na widowni “Jaka to melodia?” za 60 zł/dzień. To mnie ukształtowało, to dzięki temu dziś wiem, co jest w życiu cenne i jakich wyborów dokonywać.

Dziś nie jestem już nastolatką. Mam 34 lata i wiem, że jeśli za 20 lat przeczytam ten tekst uśmiechnę się pobłażliwie i pomyślę “Co ty, dziewczyno, wiedziałaś wtedy o życiu…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.