JUST KO

Fear of the dark

Każdy z nas jest Stefkiem Burczymuchą. Każdy się czegoś boi, ma fobie mniejsze lub większe, a im bardziej szurnięty łeb, tym te strachy na lachy są dziwniejsze. Jeśli kiedykolwiek mnie znienawidzisz, masz tu garść pomysłów na zemstę. Okrutną.

1. Szczury i myszy
Brzydzę się, boję się, wrzeszczę, wpadam w panikę. Nie tylko na widok tego żywego kurestwa, ale i na widok martwego. Heśka mi kiedyś przytargała upolowaną mysz (podobno to wyraz miłości kota…). Uciekłam z pokoju, A. musiał przyjechać i się tego pozbyć. Tych w filmach też się boję. Ba, ja nie dotknę nawet zdjęcia myszy. Moje piekło na ziemi jest w Indiach, w świątyni wypełnionej gryzoniami łażącymi wszędzie, po ludziach i ich bosych stopach.

2. Kładki
Nie mam lęku wysokości, przestrzeni też nie. Ale powoduje u mnie podniesione tętno konieczność przejścia kładką nad ulicą z rozpędzonymi samochodami. Jestem w stanie nadłożyć kilometry, żeby tylko przejść zwykłym przejściem dla pieszych. Nad Czerniakowską, przy Agorze jest kładka, która się trzęsie, kiedy się nią idzie – przeszłam raz i nigdy więcej.

3. Klaun
Pozostałość z dzieciństwa. Tak jak Stephena Kinga wielbię, tak obarczam go moim irracjonalnym lękiem przed klaunami. Kto czytał lub widział “Coś”, ten zrozumie…

4. Oczy
Nie wyjmę Ci paprocha z oka. Nie pokazuj mi wywiniętych powiek. Nie drap się po gałce ocznej. Bo się zrzygam.

5. Wielkie kartofle
No dobra, to jest akurat śmieszne. Jak byłam mała, co jakiś czas śniły mi się wielkie, ugotowane kartofle, które pęczniały, przyduszały mnie i nie pozwalały oddychać.

6. Potwory i duchy
No dobra, to nie jest śmieszne. Widziałam w życiu kilka strasznych filmów (choć 99% z Was by uznało, że to wcale nie były horrory). Każdy powodował u mnie przeświadczenie, że pod łóżkiem, w ciemnym kącie jest coś, co może mnie zaatakować. Nie wejdę do ciemnego pomieszczenia. W piwnicy robi mi się gorąco i muszą się świecić wszystkie światła. Jeśli jestem porządnie zestrachana, nie przejdę do drugiego pokoju lub do łazienki bez prowadzenia rozmowy przez telefon. Nie mówcie, że potworów nie ma, bo są. Duchy też są. I pojebani ludzie, którzy chcą innym zrobić krzywdę – ci bardzo często zaglądają do mnie przez okno. Nie widziałam ich, ale wiem, że tam bywają.

A więc… nie mów do mnie “Myszko”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.