LIFESTYLE

Jak się chce chcieć, to się może móc!

Zapierdol w robocie, nadgodziny, po robocie próba/zakupy/cokolwiek, kolacja, snucie się po mieszkaniu, nowy odcinek “Wikingów”, kolacja, kąpu i lulu. Ja, nadaktywna, niedosypiająca, powsinoga, #CórciaGdzieTySieZnowuSzlajasz. Moja doba ma magiczną zdolność rozciągania się, jakimś dziwnym trafem na wszystko mam czas.

Nie jestem Transformersem. Wstaję rano, prysznic, śniadanie, szukanie telefonu, ogarnięcie kotów, odkrycie pasty do zębów na koszuli, zmiana ciuchów, szukanie kluczy. Droga do pracy – 17 minut wypełnione facebookiem, mailami, smsem do N., gazeta.pl. Kanapka od pani Kanapki, winda na 5.piętro, biurko. Spotkania, umowy, znów coś się spieprzyło, gdzie te zamówienia, gdzie są nowości. 17.00 pyk! No dobra, jeszcze tylko ten mail… 18.00 – baj, biuro, si ju tumaroł. Znów metro, ale tym razem słuchawki w uszach i lekki chillout z “Warszawą” Stasi Celińskiej, Kubą Badachem, Piano Guysami… Dom, dres, chwila na kanapie. Dalej próba/chałtura/coś trzeba napisać/odwiedzić rodziców. Spotkanie z  moimi lejdis, planszówki, piwo, kino, spacer. Jest czas na pranie, sprzątanie, zrobienie w Almie zakupów, telefon do Mamy, chat z Gosią. Padam około 1.00-2.00 , a jeśli mnie wena dopadnie lub bezsenność, to zasypiam po 3.00, rano klnę na piasek pod powiekami, siekam przy biurku redbulla i staram się ignorować zaczepki chłopaków, że wyglądam jak żul i powinnam się wyspać.

Nie ma lekko, ale nie ma też “nie da się”. Trzeba sobie jedynie w głowie poukładać,co jest ważne. A czasem jest tak, że nasz komfort nie jest ważny i wtedy nawet ponad dwie godziny podróży z Ursynowa na północne peryferia  nie są czymś strasznym jeśli wiesz, że spędzisz świetny wieczór.

I są weekendy. Wtedy jest czas na sen. Śpię do 11.00, jem porządne śniadania, robię co chcę, zamulam w domu lub imprezuję. Te dwa dni w tygodniu są od tak zwanego nic-nie-robienia. Chyba, że to weekend uczelniany, wtedy jest koczowanie na zajęciach.

Tak, wypoczywam raz na cztery tygodnie. Tak, śpię po max 5 godzin dziennie. Tak, da się. Trzeba tylko chcieć, a przecież warto – życie wtedy nie umyka, czerpie się z niego pełnymi garściami. Dzieje się, jest fajnie. Lepsze to niż oglądanie “Na Wspólnej”.

Polecam. Marta Ko.

1 thought on “Jak się chce chcieć, to się może móc!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.