JUST KO

Listopad: jeden z dotkliwszych wrzodów na dwunastnicy roku

Nic, ale to nic Ci się nie chce. Znasz to. Marzysz o kilku minutach na balkonie z gębą wystawioną do słońca i z kieliszkiem wina w ręku. Ale nie – zamiast tego dostajesz poranki jak noce, deszcz, smutnych ludzi w metrze. Cały świat postanawia w te dni pizgać złem i szarzyzną.

Szef Cię wkurwia. Ale to wkurwia tak, że masz ochotę walnąć papierami o stół, wyjść i nigdy już nie wracać. Czujesz się jak nic nieumiejący uczniak pod tablicą. Złość i frustracja sięgają zenitu.

Deszcz za oknem zasuwa, kulisz się z zimna w grubej kurtce i klniesz pod nosem, bo rękawiczki zostały w domu. Są momenty, zwłaszcza te późnymi wieczorami, kiedy już nawet nie jest zimno, tylko po prostu pizga lodem.

Co robi wtedy kobieta? Idzie na zakupy i co? I pstro. Kierunek – jeansy. Od kiedy rozmiar 40 jest szyty na dziewczyny mające w biodrach 85 cm? Przychodzi Ci sięgnąć po 44 i okazuje się, że ledwo się w niego wciskasz. Dramat i krwawica. To, co miało cię wprawić w dobry humor jest przyczynkiem do depresji. Zwykłych, czarnych kozaków nie ma. A jak są, to kosztują 699 zł. Bielizna kończy się na 80D. Kolejnych literek niet. A ty w D to upchniesz pół swojego cycka.

Wracasz do domu. Wściekła, bo do tej pory myślałaś, że jesteś pączkiem, a wszystkie sieciówki postanowiły Ci udowodnić, że jesteś maskotką Michelina. Wysiadasz z metra i natykasz się na rozkopaną drogę. Autobusy nie jeżdżą, więc musisz pomykać do domu z buta. Zimno i mokro, przypominam. Jest jeden plus – robisz sobie przymusowy spacer, więc spalasz z Michelina jakieś 30 kalorii. Pół jabłka. A i to na nic, bo pierwsze co robisz w domu, to wyciągasz czekoladę i nurkujesz pod koc z książką. O miłości, rzecz jasna, bo w takie wieczory ostatnie na co masz ochotę to nowa książka Stasiuka. Musi być o miłości, szczęśliwej w dodatku, bo przecież ty siedzisz sama pod tym kocem.

Zasypiasz późnym wieczorem, przy kolejnym kieliszku wina. Ustawiasz budzik w telefonie, ekran komunikuje Ci, że znienawidzony dźwięk rozbrzmi za niecałe 5 godzin. Chrzanić to. Dobranoc.

Wstajesz rano, za oknem ciemno, zimno i deszcz i znów będą Ci sami smutni ludzie w metrze…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.