Magic time

Nie towarzyszył nam hałas pociągu toczącego się po torach kolejowych. Ciche Pendolino i prawdziwy luksus w klasie biznesowej (sok, herbata i ciastko gratis!) w trochę ponad dwie godziny przywiozło nas do Krakowa. Zaczęło się dość typowo, od noszenia bagaży i narzekania (“Po raz ostatni spakowałaś się w torbę!!”), szukania drogi, jedzenia i sensu życia.

Słońce piekło. Odczuwalna temperatura szybko przekroczyła 30 stopni.
– Teraz mi powiedz, dlaczego nie spakowałaś moich krótkich spodenek.
– Przecież sam mogłeś spakować, skoro widziałeś, że ich nie ma!
– Myślałem, że jest jakiś powód, dla którego je zostawiłaś…
– No dobra, kupię Ci jakieś, wybierz sobie!
– I to jest plus posiadania dziewczyny!
Od tamtego momentu Kraków przemierzał niemożliwy do opanowania zestaw czterech męskich nóg w identycznych, pomarańczowych spodenkach.

– Nie wsiądę na to, boję się!
– Przecież to tylko tak wygląda strasznie, zobacz, że nawet dzieciaki tam wchodzą.Energy Land to raj dla czubów takich jak eN i K i zarazem lekkie piekiełko dla takich jak ja podszytych tchórzem zwierzaków. Wsiadłam. Na maszynę podnoszącą moje zestrachane ciało na pierdyliard kilometrów. Ilość wyrzuconych z krtani “kurew” i “ja pierdolę” przewyższyła wszystkie moje bluzgi z dotychczasowego życia. Przeżyłam, zsiadłam. I nie zamierzałam wsiąść na nic więcej, bo widok tych piekielnych maszyn przyprawiał mnie o drżenie rąk i kołotanie serca. Zaliczyłam jeszcze jakieś rollercoastery i kolejki zjazdowe, ale to się podobno nie liczy, bo było dla dzieciaków.
Oni wleźli na wszystko. Na to kręcące się do porzygu też. I to, gdzie się wisi do góry nogami. Życie im chyba nie miłe.

300 osób na scenie. Chór i orkiestra. Błękitne, stłumione światła rozjaśniające z lekka sportową arenę. Wielki ekran i tysiące wpatrzonych w niego oczu. Festiwal Muzyki Filmowej, czyli sposób na to, jak przeciętny film ubrać w dźwięk tak, by stał się majstersztykiem. Film z muzyką na żywo to nie tylko nowa jakość, to zupełnie nowe doznania, jakich nie jest w stanie dostarczyć najlepszy film w technologii 3D. Magia.

Kiedy ostatni raz robiłeś coś po raz pierwszy?
3/4 nas pierwszy raz podróżowało stopem.
3/4 nas pierwszy raz było świadkiem tego, że 1/4 nie zwraca uwagi na dobór skarpetek do obuwia.
2/4 nas pierwszy raz jeździło na różowej karuzeli z konikami.
3/4 nas pierwszy raz wisiało do góry nogami na wysokości kilkuset metrów.
1/4 nas pierwszy raz w życiu przemyła swoje oczy winem.
4/4 nas pierwszy raz spędziło ze sobą cudowne 4 dni w Krakowie.

—————————-
Wpis sponsorowany i dedykowany wybuchowej mieszance w składzie eM&eN&2K.

Dodaj komentarz