JUST KO, LIFESTYLE

Mój kawałek podłogi

Niecałe 50 metrów. Dwa pokoje, kuchnia, łazienka. Taras. Duży taras. Piwnica, do której nie schodzę, bo w niej duchy mieszkają. Moje małe mieszkanko, nie na Mariensztacie.

Mój mały świat, moja i tylko moja przestrzeń, w której wszystko mi wolno i nikt mnie nie ocenia. W której żyję tak, jak chcę i nie muszę liczyć się z innymi.

Te ściany widziały wiele uśmiechów, wiele łez i skrajnych emocji. Były świadkiem godzinnych rozmów przez telefon, cichych dni, głośnych awantur. Byłyby najlepszym autorem mojej biografii. Pamiętają mężczyzn i sceny, które ja już z pamięci wyparłam. Nie wypominają błędów, upadków, nie kibicują sukcesom. Nieme obserwatorki.

Najbezpieczniejsze miejsce na świecie. Schron.

Nie jest największe. Designersko urządzone. Ale jest moje. Jestem do niego tak bardzo przywiązana, że świadomość, że przyjdzie kiedyś czas wyprowadzki powoduje u mnie niepokój. Ja w innym miejscu? Dziwnie tak jakoś… Przecież to moje “3,14” z możliwością wchodzenia do niego przez balkon! I nagle miałabym spakować pudła i się stąd wynieść?

Mamy z N. “dwa domy”. Raz jesteśmy u niego, raz u mnie. Wydzielone miejsce w szafie, kosmetyki w łazience. Zakupy robione z myślą o tej drugiej osobie (“Ciastka, jeszcze ciastka! Przecież w domu muszą być ciastka dla N. I mydło, to jego ulubione.”). Średnio jeden dzień w tygodniu, kiedy każde z nas śpi u siebie. Czas na zatęsknienie za sobą lub na odpoczynek. Na cokolwiek.

Ciężko zliczyć, ile osób ma klucze do mojego mieszkania. Niektórzy pomieszkiwali kilka dni, inni miesiące. Rekordzista zastał na kilka lat, chociaż miał wprowadzić się na chwilę (I do tej pory nie zabrał swoich gratów z piwnicy. Tal, masz czas końca roku, inaczej polecą na śmietnik!). Ale najbardziej lubię mieszkać sama.

Przedwczoraj usłyszałam pytanie “a nie chcecie zamieszkać z N. razem?”. Pewnie kiedyś będziemy chcieli. Jeśli uznamy, że to jest to, że niepotrzebne są nam dwa łóżka, dwa komplety naczyń i dwa pęki kluczy, bo świetnie poradzimy sobie z jednym zestawem. Bo upchniemy gdzieś wszystkie moje książki i zabawki N. i to wszystko będzie do siebie pasować. Nie boję się tego dnia. Bo jeśli taki przyjdzie, to będzie znak, że jest tak, jak ma być – DOBRZE. I nie będzie wtedy ważne, że będą mnie otaczać inne ściany, cudze rzeczy i nie uda się wejść przez balkon.

Bo ważne stanie się co innego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *