LIFESTYLE

My, kobiety

Jesteśmy dziwne. Kiedy patrzymy na siebie w odbiciu lustra, wszystko zdaje się być ok. Nagle jednak ktoś otwiera nam oczy i widać jak na dłoni szereg zarówno dających do myślenia jak i  śmiesznych, typowo babskich zachowań i cech, których próżno szukać u facetów.

#1 Samoocena
Ola posłała mi niedawno tekst “Gdybyś straciła swoje poczucie humoru i inteligencję, to nawet super figura nie sprawiłaby, że będziesz lepsza”. To była odpowiedź na moje wyznanie, że gdybym miała taką możliwość, oddałabym pół swojej inteligencji  w zamian za szczupłą sylwetkę. Tak, oddałabym.
Konia z rzędem i pół królestwa temu, kto zna zadowoloną, w pełni akceptującą siebie kobietę. Każda z nas szykuje się na spotkanie godzinę, chociaż jest niezobowiązujące, pryszcz na czole potrafi zepsuć nam najpiękniejszy dzień, a wspomniane już fałdki tu i ówdzie są najgorszym wrogiem. Uwielbiamy pielęgnować w sobie kompleksy. Jesteśmy za niskie, za grube, mamy nie takie uda, zbyt cienkie włosy i za małe usta. Hodujemy sobie te usmutniające wyobrażenia na swój temat, bo inaczej się nie da. W dzisiejszym świecie nie ma komplementów. Kiedy ostatni raz któraś z Was usłyszała, że jest śliczna, że ma piękny uśmiech, obłędne nogi? I z drugiej strony – ile razy z Waszych ust wyszły podobne słowa? Nie mamy skąd dowiedzieć się, że jest dobrze. Że my jesteśmy dobre. A same na siebie zawsze będziemy patrzeć na siebie krytycznie.

#2 Czarne jest czarne, białe nie jest czarne.
Nie ma półśrodków w emocjach. Jeśli kochamy, to do bólu. Jeśli nienawidzimy, gotowe jesteśmy ranić. Emocje nami rządzą i kierują. Tak, wyolbrzymiamy je. Tak, bierzemy do siebie słowa, które wcale nie miały nas zranić.
eN bąknął kiedyś w przypadkowej rozmowie, że ktoś mu powiedział, że wygląda na zmęczonego i nieszczęśliwego. Bang! Poszło prosto w serducho. No przecież na pewno jest ze mną nieszczęśliwy. Skoro kiedyś wyglądał lepiej, a mnie nie było, to znaczy, że to ja, moja wina. Machina w ruch, woda na młyn. Deprecha i podcinanie żył. Dobra, bez przesady, ale smuteczek był. Tak, jestem babą, reagującą emocjonalnie, przejmującą się bzdetami. Bo dziś wiem, że to był bzdet. Bo gdyby eN nie był ze mną szczęśliwy, nie uśmiechałby się gdy dostaje buziaka w nos, nie martwiłby się o moje zdrowie i  nie tarmosił po włosach, gdy coś spsocę. Gdyby był nieszczęśliwy, nie byłoby tych ostatnich kilkunastu miesięcy. Ale żeby to zrozumieć, potrzebowałam sobie to wszystko poukładać w tym moim małym rozumku.

#3  Idealną być
Chcemy być idealne. Jeśli gotujemy, to dobrze byłoby przyrządzać dania niczym Nigella. Do tego w szpilkach i uroczych pozach. Wściekamy się, jeśli kasza ze szparagami i sosem miętowym okazała się być obrzydliwą, przesoloną breją. Chcemy wiedzieć więcej, mieć lepsze poczucie humoru i więcej kasy. Same sobie narzucamy takie oczekiwania, a tym są surowsze im mniej słuszne.

#4  Widzimy więcej
Przejmujemy za bardzo, dopowiadamy sobie za wiele i tworzymy czarne scenariusze. I z reguły te scenariusze nie są bardziej kolorowe, ale mające dokopać nam samym. Jeśli nie wiemy, co się dzieje, wdziera się w nas przekonanie, że dzieje się źle. Jeśli coś się zmienia, a my nie wiemy czym ta zmiana jest podyktowana, to na pewno zrobiłyśmy coś źle. Nie bierzemy poprawek na otoczenie, “zły klimat” – zawsze szukamy winy w sobie.  I zawsze nastawiamy się na najgorsze. Jeśli ktoś nie wytłumaczy nam, że to nie nasza wina, nie wiemy, że to nie nasza wina. Proste.

#5 Wciąż mamy 13 lat
i chcemy być księżniczkami. Chcemy czuć się doceniane. Zauważane. I postrzegane jako skarb. Chcemy czuć, że dla kogoś jesteśmy najważniejsze. Że ktoś nas szanuje i ma z nas radość.

Jesteśmy kobietami. Panowie, nie próbujcie nas zrozumieć. Po prostu kochajcie.

1 thought on “My, kobiety

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.