JUST KO

Opowiedz mi swój sen

Pamiętacie pana Kleksa? Meluzynę, kolekcjonowanie piegów, golarza Filipa? Oprócz tego, że zarówno książka jak i filmy z szalonym Ambrożym Kleksem były totalnie zeschizowane i nierzadko przyprawiały mnie o strach i chowanie się za kanapą w wieku szczenięcym, to było tam kilka fajnych wynalazków. Najlepszy – lusterka odbijające sny. Moje są totalnie pokręcone i często budzę się rano ze świadomością, ze śniło mi się coś megazajebistego, ale ni czorta nie pamiętam co. Jest jednak kilka takich sennych historii, które będę pamiętać. Bo zapomnieć się o tym nie da.

1. Przeprawa przez amazońską dżunglę.
Złote czasy pracy w Agorze. U boku złotego szefa. I tenże właśnie szef mi się przyśnił. Jako współuczestnik mojej wyprawy.Przed czymś/kimś uciekaliśmy. Niczym Indiana Jones przedzieraliśmy się z maczetami przez zieloną, wilgotną dżunglę, aby na jej krańcu napotkać wielką rzekę z, jakże by mogło być inaczej, czekającym na nas canoe. Jako, że napastnicy byli tuż za nami, wleźliśmy do tego kajaczka nie zauważając, że w jego kacie siedzi ukryty lokalers. Taki w słomianej przepasce, gołym tyłkiem i wymalowaną twarzą. Jakimś cudem udało nam się go powalić na dno łódeczki, i wtedy Ł… powiedział, że on oprzytomnieje i musimy mu wstrzyknąć truciznę. I wstrzyknął. Taką bambusową rurką. W odbyt.
Autochton oczywiście został pokonany, rzeka zakończyła się wodospadem, a nas poniosło dalej do opuszczonej wioski, ale mogłabym się obudzić dużo wcześniej. Trucizna? Wdmuchnięta w odbyt?

2. Ave Cezar!
Służyłam w legionach Juliusza Cezara. Miałam złotą zbroję, hełm z czerwonym pióropuszem i piękną włócznię. Niestety, dostałam też do ekwipunku szpilki. Wysokie, złote, wiązane na rzemyki szpilki. I musiałam w tym wojennym obuwiu walczyć, a rzecz w tym, że walczyć w szpilkach na piasku ciężko było, więc moje wojsko dostało wpierdol i miałam przewalone…

3. Dżungla po raz drugi.
Tym razem azjatycka. Dowoziłam amunicję dla Vietkongu. Starym jeepem załadowanym po brzegi drewnianymi skrzynkami z amunicją.

4. Problemy z kwaterunkiem.
Tu sny były trzy. W pierwszym zostałam wyrzucona z domu przez rodziców,  a kiedy już mnie przyjęli z powrotem okazało się, że w moim pokoju zamieszkał jeden z moich kontrahentów i muszę dzielić z nim ten malutki metraż. W drugim, sprzed kilku dni, pojechaliśmy z N. na wakacje. Do jego rodziców. I pokój musiałam dzielić z rubasznym wujkiem N. W trzecim ludzkość wyginęła i wprowadziłam się z obcymi ludźmi do starego domu, który miał parter zawalony jakimiś szmatami i trzeba było do niego wchodzić przez okno na piętrze.

5. Koszmary.Chyba najgorszy jeden z ostatnich. Oglądaliśmy z N. kolejną część “Igrzysk Śmierci” i jakiś film chyba o zombiakach. W efekcie śniło mi się, że zostałam zmuszona do oczyszczania ludzkich kości z resztek mięsa, ścięgien i krwi po jakiejś wojnie czy bitwie.  Obrzydlistwo. Obudziłam się zlana potem i ponoć rzucałam się w łóżku i coś mamrotałam.

Jeśli to prawda, co mówią…. że oczy są odzwier­cied­le­niem duszy, a sny odzwier­cied­le­niem prag­nień… to mam nieźle zrytą psychę.

6. ….
Jechałam PKSem przez jakąś wieś, lasy, pustkowia… Była zima, zawierucha śnieżna, mróz. A ja jechałam naga. Wysiadłam na przystanku, który był w samym środku niczego, widać było tylko zarys drogi. Szybko przemarzłam, osłabłam, wiedziałam, że nie dojdę. I jak już chciałam usiąść i pozwolić, żeby mnie śnieg zasypał, na drodze pojawił się on. Z kołdrą.

Tak. Bo miewam też takie sny, przy których budzę się z zapłakaną twarzą. I to nie ze strachu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.