LIFESTYLE

Polaka portret własny

Na zakończenie majówki i na skutek totalnego przesytu piwem i żarciem z grilla wylądowaliśmy z N. w pizzerii. Niedziela, wczesny wieczór, słonko. Usiedliśmy jednak w środku, bo zaczęło być zimno, fajny stolik przy oknie. Lekka zmuła, bo spać się chce, brzuchy się jedzenia domagają.
– Popatrz na tych gości. Rany, jak Polacy o siebie nie dbają. No dobra, dbają do ślubu lub do pierwszego dziecka, potem – dramat.

Popatrzyłam.

Przy stoliku siedziało trzech jegomości. Przy każdym paczka fajek i trzy puste butelki „Królewskiego”. Wiek mężczyzn – na oko nie więcej niż pięćdziesiąt lat. Każdy z nich wyglądający tak, że kijem przez szmatę bym nie tknęła.

Pan numer jeden miał bluzę z cienkiego polaru naciągniętą na pokaźny brzuch, przykrótkie jeansy, okrągłą, lekko napuchniętą twarz i fryzurę domagającą się natychmiastowej interwencji fryzjera. We włosy wplątane były tandetne okulary przeciwsłoneczne o nijakim kształcie i wątpliwych właściwościach ochronnych.
Pan numer dwa był wychudzony i nieogolony. Włosy przyklapnięte, lekko zatłuszczone i posiwiałe osiągnęły już tą niebezpieczną długość, że zaczęły już zwijać się w loczki tuż nad karkiem. Zwiotczałe ciało zapakowane było w skórzaną marynarkę o kroju klocka, bez żadnych wcięć czy przeszyć. Pożółkłe palce ani na chwilę nie pozbywały się grubego, śmierdzącego peta. Oczka świdrowały świat przez przyciemniane okulary w stylu Zbyszka Cybulskiego.
Pan numer trzy wkroczył już w szał wakacyjnej swobody. Koszula w kratę z krótkim rękawem, jeansy i… hit mody męskiej, wędkarska kamizelka z tysiącem kieszonek zestawiona ze skórzaną kaburą na telefon.

– Przecież Polacy nie są brzydcy, mają dobre geny. Tylko dlaczego tak szybko przestają chodzić do fryzjera, zapuszczają się i mają w dupie to, jak wyglądają? – N. nie mógł  obojętnie potraktować tego zjawiska.

Przed oczami stanął mi taki typowy Polak. No dobra, skrajnie typowy. Buty w kształcie mrówkojada, wąskie i wywinięte noski, do tego spodnie o kroju marchewki (wąskie w kostkach, szerokie w dupie), koszula z krótkim rękawem, obowiązkowo sztuczna i w najbardziej nietwarzowym kolorze. Pachy nieogolone, wąs zapuszczony, ciało zaniedbane. Atrakcyjność w skali 1-10? Minus jeden.

I tak mnie to zastanawia… Dlaczego? Czy dbanie o siebie jest niemęskie? Zbędne? Nie kłuje w oczy? Ci panowie mają zazwyczaj obok siebie czyste, zadbane kobiety… I tu nie chodzi o to, że powinni wyglądać jak żywcem wycięci z “Logo” czy innego pisma dla snobów, ale tak, by można było ich określić słowem SCHLUDNY. Regularna wizyta u fryzjera, czyste buty, zadbane ciało. Nie przeszkadza im odbicie w lustrze? Bo w to, że nie woleliby wyglądać lepiej, nie uwierzę.
Panowie! Taki mały apel – nie idźcie tą drogą. Zmieńcie świat przyszłości na ładniejszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.