JUST KO

Pudełko

Warszawa – Bródno. Sierpień

Białe, lekko poszarpane pudełko leżało upchnięte na półce w sypialni. Pudełko, jak pudełko – kartonowe, małe, oblepione taśmą klejącą. Niech leży. eN ma przecież tyle gratów, pewnie poupychał tam jakieś swoje śrubki, pendrivy, żeby mu się nie pogubiły przy przeprowadzce.

Warszawa – Bródno. Wrzesień

– A wiesz, co to jest? – eN od niechcenia wziął do ręki kartonowy pakunek i wrzucił do pudła.
– Nie, a co?
– Twój prezent urodzinowy.
Zamarłam.
– Jak to mój prezent urodzinowy? Przecież ja mam urodziny w grudniu!
– Wiem. To taki drobiazg w sumie. Jak chcesz, to możesz to już teraz otworzyć.
– A dostanę potem coś w grudniu? Nie? To poczekam, co to za urodziny bez prezentu.

Warszawa – Ursynów. Październik.

Korci. Nosz, cholera, jak można komuś kupić prezent kilka miesięcy wcześniej i głośno o tym powiedzieć? Co za gangrena, specjalnie to zrobił, bo wie, że otworzę. A ja właśnie nie otworzę!!! Będę silna i twarda! Dzielna, pokażę mu!
Hmmm…. ta taśma się lekko odkleja z jednej strony. Może uda się podejrzeć? Nie, nie ma opcji. Zapakował to jak bombę. Jak tylko coś przy tym zmajstruję, to się od razu zorientuje. A przecież jestem silna!
Tak właściwie to ta naklejka nie jest tak wytarta… A to jest jakaś nazwa! Voila! Znajdę to, to pewnie jakiś sklep internetowy, zobaczę, co mają w asortymencie i będę wiedziała chociaż troszkę, co to może być. Zaraz, zaraz… To jest “I” czy “l”? A to wytarte to jest “W” czy pochylone “N”? Dupa, nic nie pasuje… Chociaż, jest! Tadam!!!  Jest sklep!!! KURWA. Akcesoria do gramofonów. Serio? Takie śledztwo i się okazało, że po prostu użył pudełka, w którym były kupione igły do gramofonu?! Psia mać.

Warszawa – Ursynów. Listopad.

– Dobierałaś się do tego? Tu taśma się odkleiła!
– Ja? Niee…. Naprawdę! Ale… muszę przyznać, że wygooglowałam tą nazwę. I nienawidzę Cię!
– Ahahahaha, Kocisz,  Ty mój Sherlocku! Ale przecież możesz to otworzyć! I tak masz zaraz urodziny! A właśnie, chcesz to dostać przed wyjazdem czy po?
– Chcę to dostać w urodziny. Tak, masz to wziąć do Dubaju. Trudno. Tyle mnie męczyłeś, to się martw, czy możesz to przewieźć. Chcę to dostać w Dubaju, na plaży! Pod palmą!

Dubaj. 4 grudnia. Późny wieczór.

– Niuniek, wracajmy już do hotelu. To pierwszy dzień, złaziliśmy pół miasta, mam dość. Jeszcze się nachodzimy i nazwiedzamy!
– Przecież wiesz, co mam w plecaku! Miały być palmy i plaża.
– Ale w tej dzielnicy nie ma plaży. Trudno, ja mam dość, wracajmy.
Późnym wieczorem siedziałam w białym, hotelowym szlafroku i gapiłam się na Dubaj z 11. piętra. Wódka z colą smakowała jak nigdy. Było ciepło, byłam zmęczona, wreszcie zmyłam z siebie całodzienny upał. eN wyszedł z łazienki.
– Wszystkiego najlepszego, Kochanie!
Miałam je w rękach. Przeklęte, kartonowe pudełko zniknęło. Zamiast niego trzymałam turkusową torebkę. W środku było turkusowe pudełeczko przewiązane białą wstążką. W nim był turkusowy woreczek. A w turkusowym woreczku…
Kiedy wreszcie przestałam płakać i odkleiłam się od eN, niewiele mogłam z siebie wykrztusić.
– Ale jak? Kiedy? I ty mówiłeś, żebym otworzyła wcześniej?!!?? Przecież bym sobie nie darowała!!!!

Kijów. Czerwiec.

– Niuń, wiesz, że nie przywiązuję znaczenia do marek? Że mam gdzieś firmowe znaczki? Spójrz na ten baner. Poza tym. To jest jedyna rzecz, jaką chciałabym mieć właśnie ze względu na firmę, na tą całą magię, która jest wokół niej. No i ta witryna z Holly…. Jejku, zawsze chciałam mieć coś od Tiffany’ego! Jakiś drobiazg, coś małego, ale właśnie od Tiffany’ego!

♥ Mój turkusowy wisiorek w kształcie serduszka jest najwspanialszym prezentem na świecie. ♥

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.