LIFESTYLE

Real man

Opisz mi swojego kumpla. Co lubi, co umie zrobić, jaki jest.  Jak spędza czas? Czym się różni od Ciebie i… twoich koleżanek? Bang! Właśnie. Zatarły się kolejne granice, wybitnie męskie cechy zanikają. Mężczyzna mojego życia, czyli mój Tata, umie wszystko. Zobaczyłam to mając kilka lat i trwam w tym do dziś. OK, na Tatę patrzę idealistycznie, jest dla mnie jak Sean Connery z pierwszych Bondów, tylko jeszcze lepszy, bo nie strzela do ludzi. Tyle, że Tata jest efektem innych wzorców. Kiedyś facet to był facet…

1. Umiał naprawić kran, samochód, wymienić rury i zbudować dom.
Esencja męskości. To, że facet pomoże mi w remoncie mieszkania, pokaże, że do wkręcenia wyrwanego kontaktu lepszy jest śrubokręt od noża, jara mnie bardziej niż ładna buźka i wypchane spodnie.  Przy takim mężczyźnie czuję się bezpieczna, mam swojego super hero, który pomoże mi przy sprawach technicznych a nie ofermowatego pizdusia, który urwanego kolanka pod zlewem nie naprawi.
Ostatnio walczyłam ze skrzypiącym łóżkiem. Rozkręcałam, smarowałam, na stykach uszczelniałam filcem. I nic, trzeszczało jeszcze bardziej, bo się śruby dodatkowo poluzowały. Już chciałam nowe łóżko kupować. Przyszedł N., spojrzał na to, poprosił o… młotek i wykałaczki. 4 minuty i po sprawie. Brawo, Chłopaku!

2. Podejmował męskie decyzje i zawsze wiedział, co robić.
Czyli: kiedy się zgubimy, to odnajdzie drogę, kiedy zasłabnę, wie, co ma zrobić, kiedy straci pracę, będzie szukał lepszej zamiast się mazgaić, kiedy życie da mu kopa, to się podniesie i pójdzie dalej. Facet idealny, który będzie podporą i na którym można polegać.
Mam męski mózg, jestem silna i samowystarczalna. Ale jestem kobietą. Niestety, zawsze będę słabsza, mniej zaradna. Ramię mężczyzny ma być tym silniejszym i kropka.

3. Stawał w obronie innych.
Znieczulica w modzie jest. Kogoś okradają, biją, napastują, a tłum  mężczyzn nagle staje się chórem złożonym ze Stevie Wonderów. Nie widzą, nie słyszą. Zostałam kiedyś zaczepiona w autobusie nocnym przez trzech gości, lekko podpitych, ale żadni tam z nich byli pakerzy. Wzięli mnie w kółeczko i jeden tu złapał, drugi tam… Oprócz mnie w autobusie było około 30 osób, połowa z nich to faceci. Czy któryś zareagował? Nie. Nagle widok Warszawy w środku nocy stał się tak intrygujący, że większość z nich bardzo intensywnie zaczęła go podziwiać przez okno. Pomógł mi wątły chłopak, który wsiadł na którymś z następnych przystanków. W dodatku wysiadł ze mną i odprowadził pod dom. Klasa!

Brakuje mi tego u dzisiejszych, gładko ogolonych i odzianych w obcisłe spodnie typków. Może to te wąskie pantalony zgniotły im męskość i sprawiły, że opadł im poziom testosteronu.

—————————————

PS. Niniejszy tekst nie dotyczy 80% moich kumpli. Są fajni, mają jaja z tytanu i wiem, ze mogę na nich liczyć. A jeśli któryś z Was poczuł się urażony podczas czytania tego posta, radzę ściągnąć z dupska opinające rurki i spojrzeć na swojego Tatę. Albo na starego Bonda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.