PODRÓŻE

This is georgeous! This is Georgia!

– A wy otkuda? z Polszy? 
– Z Polszy!
– Aaaj, dawaj czaczu!
Była 9:15. Rano. Jedliśmy właśnie z eN śniadanie z rodziną gospodarza, u którego mieliśmy nocleg. Po kilku zdaniach wymienionych po rosyjsku na stół wjechała butelka czaczy, 60% wódka z winogron.
– Bo wiecie, rano to się czaczę pije. Wino – to wieczorem. Jak tu jeszcze kiedyś do nas przyjedziecie, to wyprawimy kolację z winem, będzie dużo wina. Przyjedziecie?

Najszczęśliwsze w Gruzji są krowy. Prowadzą bezstresowe, wymoszczone zielonymi łąkami życie. Chodzą po ulicach miast, wylegują się na drogach międzymiastowych. Chcesz przejechać? Objedź mnie, nie mam zamiaru się ruszać. A  widzisz ten zamek, o tam? Byłam tam wczoraj. Zasrałam całą trasę do niego. A ty tam teraz idź, zwiedzaj, Turysto.
Najnieszcześliwsze w Gruzji są psy. Zaniedbane, z kołtunami, z zapadniętymi żebrami. Żebrzące smutnym wzrokiem o choćby kawałek jedzenia.

SONY DSC

Ludzie w Gruzji są szczęśliwi na tyle, na ile pozwala im rzeczywistość. Tam nie ma za wiele… Mały kraj, któremu wydarto sporą powierzchnię. Na scenie politycznej nie znaczy nic. Przemysł? Brak. Rolnictwo? Brak.
Pracy u nas nie ma… Fabryki nie pracują, nic się nie dzieje. Pieniądze masz, jak coś sprzedasz. Turystyka? Jest coraz lepiej, ale mało. – drobny mężczyzna sprzedający świeży sok w Tbilisi przykleja do twarzy naturalnie wyglądający uśmiech.

Najpiękniejsza w Gruzji jest ona sama. To kraj, gdzie niepodzielnie króluje soczysta zieleń,  doliny są przecinane przez rwące strumienie, ziemia poorana jest wielkimi blokami skalnym, które jakby chwilę temu oderwały się od skalnej ściany. Tu nie ma zgiełku wielkiego miasta, nachalnych reklam, sieciowych restauracji i zamkniętych osiedli. Są za to rozwalające się chatynki, wiejskie drogi obsiane sprzedawcami owoców, sera i lokalnego wina. Brak lokalnego transportu uzupełniony jest licznymi marszrutkami – im bardziej rozklekotana i zapchana, tym lepiej. Kierowcy puszczają na cały regulator gruzińskie rytmy, jakość dźwięku przypomina ten z naszego dzieciństwa. Nie o jakość tu przecież chodzi – ma być głośno! Jest więc muzyka, liczne okrzyki przez okno i stale obecny dźwięk klaksonu. W myśl zasady “Nie trąbisz, nie żyjesz”, gruzińscy kierowcy właśnie trąbieniem pozdrawiają się, ostrzegają i karcą przechodniów, którzy ośmieli się wejść na pasy dla pieszych właśnie wtedy, kiedy oni jadą. Gruzja to zupełnie inaczej liczony czas. Tu się nikomu nie spieszy. Tu można jeść i pić do rana. Tu można przyjść kilka godzin po umówionej porze i wciąż być o czasie. GMT– Georgia Maybe Time.

P1080824

Gruzja to skansen. Chociaż nowo wznoszone budowle starają się uczynić ten kraj bardziej nowoczesnym, powstaje w wyniku tego niezwykła mieszanka przeróżnych styli, kiczu, historii. Obok pomnika stoi blok pamiętający lata 50te, skłądający się z tysiąca różnych kontenerów. Część murowana, część blaszana. Zagracone balkony zdają się za chwilę odpaść. Pranie wisi wszędzie, gdzie tylko się da, to zdecydowanie jeden ze wspólnych mianowników każdego domostwa. Prym w tym kiczowatym wizerunku wiedzie Batumi – ten gruziński Manhattan trudno jednakowo określić, ciężko nawet stwierdzić, czy jest ładny czy brzydki. Kolorowy Radisson sąsiaduje ze złotą kopułą Sheratonu. Na skwerze obok otoczony korynckimi kolumnami teatr. Falliczna wieża z literami gruzińskiego alfabetu. Uniwersytet z karuzelą na wyższych piętrach. Diabelski młyn, stary port i palmy. Pomieszanie z poplątaniem tworzące barwną mozaikę inności i niepowtarzalności.

SONY DSC

Gruzja z niczego nie słynie. Pierwsze skojarzenie z tym słowem? Nie ma. Po kilku sekundach w głowie kołacze się, że tam się przecież Stalin urodził, że wino, że Saakaszwili… Mi Gruzja już zawsze będzie się kojarzyć z kolendrą. A jak kolendra, to jedzenie. Dobre jedzenie. Chaczapuri – to nazywane serowym chlebem danie je się w Gruzji wszędzie, o każdej porze dnia i przez okrągły rok. Na ciepło, na zimno, z serem i z jajkiem, z fasolą.  Chinkali – pierogi w kształcie saszetek kryjących w delikatnym cieście mieszankę baraniny i wieprzowiny, zioła i bulion. Sery – słone i twarde. Odżachuri – wołowe mięso z papryką i czosnkiem zapiekane wraz z ziemniakami w glinianych miseczkach. I kolendra, wszędzie kolendra, dająca każdemu daniu posmak słodkiego plastiku. Churchele – nawleczone na nitkę orzechy i oblane zagęszczonym sokiem z winogron lub karmelem. Do tego wino, czacza lub gruszkowa lemoniada. Kulinarny raj.

P1080624

Ludzie. Największe bogactwo naturalne. Pomocni, przyjaźni, radośni w głośny spokój. Kiedy szliśmy z eN w stronę wzgórza z Batumi, zatrzymał się obok nas samochód. Pan w aucie ani słowa po angielsku. Po rosyjsku też nie. Stał jednak obok nas tak długo i nakłaniał do czegoś po gruzińsku, dopóki nie wsiedliśmy. Przewiózł nas kilka kilometrów pod samo wejście do ogrodu botanicznego, obraził się, kiedy zapytałam ile mamy zapłacić i na migi wytłumaczył, że jak będziemy schodzić, to mamy do niego koniecznie zadzwonić, to po nas przyjedzie. W towarzystwie Gruzina ani przez chwilę nie miałam w rękach swojego plecaka, przechwytywali go od razu i nie pozwalali nosić. Bije od nich taka nadzwyczaj szczera sympatia, nieudawana gościnność i chęć pomocy (eN się śmiał, że to tylko wobec mnie…  Bo gdyby brał złotówkę za każde spojrzenie w moją stronę, zwróciłby się nam cały koszt wyjazdu 😉 Oni chyba jednak tak mają – nie mają co kochać, to kochają ludzi.  Tu nic nie jest na pokaz, wszystko to zwyczajnie wielka radość z życia i spędzania czasu z bliskimi i przyjaciółmi, gdyż „człowiek żyje przyjaciółmi”.

6 thoughts on “This is georgeous! This is Georgia!

  1. Od dawna marzy mi się odwiedzić Gruzję. Czy wyjazd tam na własną rękę (bez biura podróży) to sporo organizacyjnych problemów typu dojazdy, noclegi itd.?

    1. Zupełnie nie! Przejazdy z miasta do miasta są łatwe – wszędzie jeżdżą marszrutki, czyli lokalne busy. Nocleg też znajdziesz bez problemu – na trasach stoją gospodarze z tabliczkami informującymi, że mają wolne pokoje. Coraz więcej jest też hoteli – nie należy się bać tych tanich, bo choć nie ma tam wielu wygód, to jest czysto i miło. Tak naprawdę do Gruzji można lecieć w ciemno i dopiero na miejscu podjąć decyzję co dalej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *