JUST KO, LIFESTYLE

To nie wypada!

Mam 35 lat, kredyt, odpowiedzialną pracę i partnera, którego znam chyba lepiej niż on sam siebie. W oczach 60latków jeszcze nic nie wiem o życiu, studentom zdaje się, że moje życie już powoli się kończy. Tak czy inaczej – jestem dorosła, a co za tym idzie, pewnych rzeczy już mi robić nie wypada. A pewne rzeczy robić się powinno. Podobno.

 

Jak to nie masz czarnej sukienki? 

Nie mam. Moja szafa zawiera w ogóle tylko cztery czarne rzeczy (no, nie licząc bielizny i skarpetek): spodnie, legginsy i dwie koszulki. Półki eksplodują zaś kolorami i to tymi najbardziej szalonymi: zielona bluza w różowe kropki, limonkowa w fioletowe, pierdyliard wzorów w palmy, kwiatki, papugi. I dużo białego, bo to szaleństwo kolorów i printów tonuję jedynie białymi t-shirtami. Do tego noszę tylko sportowe buty. Latem uwielbiam hasać w poszarpanych dżinsowych szortach i zwiewnych sukienkach. Kocham styl boho, więc torby z pomponami, chwostami i bogato wyszywane cekinami wyparły z szuflad wszystkie czarne, skórzane shoppery. Tak, mój styl to kolorowe jarmarki. Dobrze mi  z tym i nie ma szans, abym wbiła się kiedyś w garsonkę i pantofle na małym obcasiku.

 

Zajmij się czymś pożytecznym

Czyli czym? Moje życie ma się składać jedynie ze studiowania kolejnych podręczników, szkolenia się, sprzątania, prania? Ale tak właściwie to dlaczego? Cudowną przyjemność mi i moim zmęczonym po całodniowym analizowaniu danych sprzedażowych lub zgłębianiu specyfikacji api  daje obejrzenie nowego odcinka z 14, sezonu Grey’s Anatomy. Co z tego, że mnie to nie rozwija, jeśli daje odprężenie i najlepsze na świecie uczucie totalnie zmarnowanego czasu? Idąc dalej – granie na playstation mnie nie ogłupia, a czytanie książek Mroza na zmianę z Żulczykiem nie powoduje zaniku mojego mózgu.

 

Nie możesz mieć tego w dupie!

Mogę. A wręcz chcę mieć to w dupie, bo nauczyłam się, że problemy innych ludzi nie są moimi problemami. Bardzo długo byłam pomocna, gotowa do ratowania świata, za to zupełnie niezdolna do przyjmowania pomocy od kogoś. Pewnego dnia postanowiłam to zmienić i nie przejmować się czyimiś problemami. Bo te moje są dla mnie ważniejsze, a moje życie znacznie ciekawsze. Oczywiście jeśli ktoś naprawdę bliski mnie potrzebuje, to zawsze będę obok, ale nie mam zamiaru ratować całego świata. Mój egoizm jest zdrowy, a pelerynę Supermena ktoś mi podpierdolił.

 

Masz zamiar wyjść tak z domu?

Kiedyś malowałam się wszędzie. Moja kosmetyczka była wypchana kosmetykami do makijażu, i to kompletnym zestawem. Cienie musiały być w kilku kolorach, pudry w dwóch…Pełen make-up przed każdym wyjściem z domu. Paznokcie zawsze umalowane, włosy wymodelowane i utrwalone. Żeby było jasne – nie byłam przesadną maniurką czy strojnisią, ale przed wyjściem z domu musiałam “się zrobić”. Dziś wychodzę z domu zupełnie bez makijażu, pudru używam jedynie w pracy i tylko wtedy, kiedy buzia naprawdę zaczyna mi się mocno świecić. Maluję (lub przedłużam, zależnie od aktualnego budżetu) rzęsy. I tyle! Za to znacznie więcej czasu spędzam na pielęgnacji włosów i twarzy i to może dzięki temu pokazuję się ludziom sauté.

 

Nie zachowuj się jak dziecko!

Czyli: nie ciesz się z małych rzeczy, nie skacz z radości, nie płacz z zachwytu, nie wygłupiaj się, nie oglądaj kreskówek, traktuj wszystko śmiertelnie poważnie? Nie, dziękuję, to nie ja. Ja chcę być dzieckiem jak najdłużej. To ja. Fiu bździu i kiełbie we łbie. I niech tak zostanie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.