LIFESTYLE

To tylko flirt!

Oj tam, oj tam, nie przesadzaj! No co z tego, że mówię do niej “Śliczna”? Że flirtujemy, puszczam jej oczko i dwuznacznie żartuję? To przecież nic nie znaczy!

Niestety, jednak znaczy. To, że innych traktujesz tak, jak ja chciałabym być traktowana, znaczy dla mnie dużo. Pewne słowa, gesty, są na wyłączność, tylko dla tej drugiej połówki. I jeśli przytulasz kogoś innego, dotykasz w ten specyficzny, lekko erotyczny sposób, to sprawia to przykrość. Żaden facet nie lubi patrzeć, kiedy jego kobieta bryluje wśród mężczyzn, traktując ich jako publiczność i łaknąc zachwytu w ich oczach. Żadna kobieta nie lubi, kiedy jej mężczyzna komplementuje inne kobiety (tym bardziej, że sama zapewne takiego komplementu już dawno nie słyszała). Za to wszyscy lubimy być podziwiani. Lubimy się podobać. Lubimy widzieć, jak na kogoś działamy. Tylko, czy wchodzenie w uwodzicielską rozmowę z płcią przeciwną naprawdę jest aż tyle warte? Co daje wzbudzanie zadrości, świadome lub nie? Przykrość. Czasem nawet aż fizyczny ból partnera.

eX flirtował z każdą. Ładna, brzydka, młoda, stara – nieważne. To był jego sposób na przetrwanie, na wzbudzenie sympatii, na załatwienie wielu spraw. Zauważał każdą kobietę i… było to widać. Szukał poklasku, ale tylko wśród kobiet, mężczyzn jakby nie zauważał. Działał zawsze wobec tego samego schematu – promienny uśmiech, żarcik i lecimy z bajerą. Chwilę potem przypadkowy dotyk, dwuznaczność w słowach. Nic? Niby nic. Ale ja, nie wiedząc czemu, stałam obok, patrzyłam na to i coś mi rozsadzało serducho. Bo mój facet adorował inną. Nie mnie. Inną. Dla mnie i dla pewnie większości kobiet to trochę rodzaj emocjonalnej zdrady. Bo naprawdę nie trzeba iść z kimś do łóżka, żeby go zdradzić.

Ci, którzy flirtują będąc w stałych związkach, mają w tej kwestii trochę inne zdanie. Adorowanie jest dla nich wzmocnieniem ego, udowodnieniem sobie, że to jeszcze działa, że komuś się podobają. To taki pierwszy krok do zaliczania kolejnych seksualnych podbojów – im ich więcej, tym lepiej. Im więcej mężczyzn/kobiet udało mi się zauroczyć czy zaliczyć, tym lepiej. To skalpy, dowody wartości. Kolekcjonują je, aby czuć się lepiej, podnieść poczucie swojej wartości. Szczerze? Dla mnie to najsłabszy z możliwych sposobów na pokazanie sobie samemu, że jest się super.

Z eX rozstałam się właśnie z tego powodu. Pewnie nigdy mnie nie zdradził, ale jego zachowanie w mojej obecności za każdym razem kazało mi się zastanowić, co robił, kiedy mnie nie było obok. Gdzie była granica, jeśli była w ogóle? Czy był ciąg dalszy? Wymiana telefonów, smsy, spotkania? Wiedziałam, że to nie dla mnie. A skoro eX nie umiał z tego zrezygnować, dalej było nam razem nie po drodze. Ja za bardzo cierpiałam, on za bardzo miał to w dupie.

Mam w miłości jedną zasadę. Najważniejsze w związku jest być najważniejszym. I jeśli ktoś uporczywie pokazuje mi, jak wiele spraw jest istotniejszych… a sio!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.